Charlie i fabryka czekolady

Charlie Bucket i jego rodzina są biedni. I szczerzy. I sympatyczni. A w dawno uświęconej tradycji biednych / uczciwych / sympatycznych ludzi, Charlie przechodzi przez zwykłe bóle głodu, desperacji i pożądania, zanim w końcu trafi w brudną ziemię (czytaj: czekolada). Jest też producent słodyczy – Mr.Willy Wonka. Pan Wonka jest ekscentrycznym geniuszem, który jest właścicielem największej fabryki czekolady na świecie. Ale strach przed rywalami i szpiegami sprawił, że ukrywał fabrykę przed wzrokiem publicznym. Pewnego pięknego dnia Pan Wonka przeprowadza konkurs, w którym pięć Złotych Biletów ukrytych jest pod opakowaniami swoich cukierków. Każdy, kto je znajdzie, wygra: całodzienna wycieczka po fabryce i dożywotnia dostawa traktatów Wonka! Po kilku niemalże momentach Charlie Bucket wygrywa piąty bilet. I w ten sposób rozpoczyna się szaleńcza podróż.

Kontekst społeczny / historyczny

Kiedy Roald Dahl miał osiem lat, uczęszczał do szkoły z internatem niedaleko Derby. Znana firma czekoladowa Cadbury od czasu do czasu rozdawała nowe rodzaje czekoladek uczniom i prosiła błogie dzieci, aby je oceniły. Dahl, który był jednym z tych szczęśliwych studentów, często fantazjował o pracy w laboratorium, w którym te czekoladki zostały stworzone. Wiele lat później ta dziecięca fantazja zakończyła się w niezwykle popularnym, najlepiej sprzedającym się sklepie „Charlie i fabryka czekolady”.

Styl pisania

Książka została napisana w trzeciej osobie. Dialog jest ostry i dowcipny. Whacky osobowość pana Willy’ego Wonki jest przykładem jego częstych wybuchów i bezsensownego słownictwa. Dziwne słowa są na porządku dziennym, a klejnoty takie jak „hornswoggles”, „snozzwangers” i podobne z pewnością polubią wyobraźnię młodych czytelników.

Moje myśli

Nie powiem, że uwielbiam tę książkę na kawałki. To, co zrobiłem, było korzeniami dla biednego Charliego Bucketa. Łagodny młodzieniec miał naprawdę marny start, co z nędznymi warunkami życia i ubóstwem, które zmiażdżyły go i rodzinę w wymarcie. Otrzymał batonik czekoladowy tylko RAZ ROCZNIE i miał dodatkową torturę życia w mieście, w którym istniała największa fabryka czekolady na świecie. Więc kiedy w końcu wygrał piąty Złoty Bilet, zrobiłem w mojej głowie szczęśliwy mały miotacz. Rzeczy patrzyły w górę. Co by było, gdyby nadal istniały jakieś paskudne gitary w postaci czterech nieprzyjemnych, źle zachowujących się współwyznawców? Wierzyłem w małego Charliego i, co ważniejsze, w pana Dahla. Autor ma talent do sprawiania, by złoczyńcy otrzymywali swój żart z dowcipem, sarkazmem i wystarczającą ilością humoru, by dzieci rozdzierały z radości, a dorośli uśmiechali się z mroczną satysfakcją. Książka jest szczególnie polecana tym, którzy: a) kochają czekoladę jak pierworodny b) są skłonni do lotów fantazyjnych c) zakorzenią się w podziemiu, wiwatując mu, gdy napotkają kłopoty i ostatecznie zwycięży.